Źle, ale nie tragicznie
- W wyniku recesji banki zaczynają zmniejszać dostępność kredytów. Dziś trzeba mieć 10-20 proc. własnego wkładu, żeby w ogóle starać się o pieniądze - mówi Piotr Krochmal, rzeczoznawca majątkowy i analityk Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości - W sytuacji, gdzie około 90 proc. mieszkań finansowanych jest z kredytu, taka ostrożność banków odbije się malejącym popytem - podkreśla. - Nieuniknione będą bankructwa małych firm, które nie mają "zapasów", od których nikt nie kupi mieszkań i które nie dostaną pieniędzy z banku - ocenia.
- Warto pamiętać, że do tej pory deweloperzy finansowali swoje projekty głównie z pieniędzy kupujących. Dziś muszą poszukiwać środków w bankach, a to oznacza wyższe koszty realizacji. Poza tym banki wcale nie garną się do pożyczek - mówi Aleksander Paszyński z Domu Kredytowego Notus. - Może to doprowadzić do ograniczenia realizowanych projektów, a w perspektywie roku, dwóch lat do zrównoważenia popytu i podaży.
Nieco bardziej optymistyczny jest Ryszard Petru, dotychczasowy ekonomista banku BPH. - Popyt na mieszkania w Polsce był i pozostaje fundamentalny, wynika z braku lokali. U nas kupuje się pierwsze mieszkanie, nie drugie czy trzecie, jak na przykład w USA - przekonuje. - Skala nowych inwestycji i tak już zmalała, głębokiej redukcji raczej już nie będzie - ocenia
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... lonem.html